Ola i Michał – para kojarząca mi się z uśmiechem i zaufaniem.
Zdarzają się śluby, na których po prostu wiem, że wszystko zagra. Że nikt nie będzie mnie pytał „czy tak trzeba?”, że będzie naturalnie i emocjonalnie. U nich właśnie tak było.
Ola – stała koneserka moich zdjęć, znawczyni kadrów i mistrzyni w zostawianiu feedbacku (dziękuję!!). Michał to mieszanka spokoju i uśmiechu.
Dali mi pełne zaufanie, a ja miałem idealne warunki, żeby zrobić to, co potrafie i w czym czuje się najlepiej – naturalną fotorelacje, bez udawania i zbędnego pozowania.
Zapraszam Was do obejrzenia mojej interpretacji tego naturalnie pięknego dnia!



























































































