Klaudia i Sebastian to ultra dobre Mordki. Na tyle dobre, że swoje zawodowe życie poświęcają na leczenie innych. A prywatnie dla kontrastu – zarażają wszystkich dookoła… swoim uśmiechem.
Do tego bardzo świadomie wybierali wszystkich usługodawców. Więc jak już wybrali fotografa to obdarzyli mnie 100% zaufaniem. Ich potrzeby i mój styl pracy są bardzo blisko siebie. Miałem zatem całkowicie wolną rękę. Jeśli chodzi o fotografię to miało być bez sztucznego pozowania, emocjonalnie, ciekawie i zaskakująco. Kto mnie zna to chyba nie musze pisać, że powyższe jest dla mnie priorytetem?
Na miejsce ślubu wybrali jedno z moich ulubionych miejsc, czyli Klasztor oo. Dominikanów w Rzeszowie,
a bawiliśmy się wspólnie w Rezydencja Alabaster w Rzeszowie.
Jak sama Klaudia napisała “My mieliśmy miłość, on miał aparat. Tyle wystarczyło” <3
A na ile wystarczyło to oceńcie sami po obejrzeniu poniższych zdjęć 🙂 Będzie nam miło jak podzielisz się z nami swoimi wrażeniami.




































































































