Karola kojarzę jeszcze z dzieciństwa. Wiecznie pozytywna Mordka. Z Mariolą poznałem się dopiero na jednym z wesel gdzie byli gośćmi. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. A biorąc pod uwagę to ile Karol czekał na wybrankę swojego serca to muszą tworzyć razem coś wyjątkowego. Taki tez właśnie był to dzień! Wyjątkowy i zwariowany.
A ten rozpocząłem od wizyty w domu rodzinnym Karola. Z daleka przywitał mnie napis, ze Karol się żeni. Legendy głoszą, że poprzedzającej nocy po całej okolicy roznosił się dźwięk szlochających fanek ściąganych z płotu. Szybkie wspólne ubieranie, wiązanie muchy (na piesku), telefony od troskliwych kumpli, latanie na miotle i wódeczka ze śledzikiem. Jeszcze tylko kilka zdjęć rodzinnych i w drogę do Marioli.
Gdzie przywitał mnie oczywiście uśmiech naszej bohaterki 🙂 Sporo rozmów z całą rodzinką, troszkę łez wzruszenia, poprawianie makijażu, ubieranko portrety i przyjechał Karol. W towarzystwie całej rodziny i… deszczu. Jak już jesteśmy przy kroplach to trochę łez spadło w trakcie błogosławieństwa.
Następnie przyszedł czas na ceremonię, która odbyła się w Kościele Franciszkanów pw. Zwiastowania NMP. A rozpoczęła się od bardzo emocjonalnego wejścia Marioli z Tatusiem. Jak już wszyscy usiedli to zobaczyłem sporo znajomych i uśmiechniętych Mordeczek 🙂 O piękną muzykę, która potęgowała emocje zadbał – “Inny kwartet”. Atmosfera na przysiędze była tak podniosła, że pospadały złote bransolety. Przyszedł czas na mokre wyjście i wejście na imprezę!
Ta odbyła się w Hotel Koronny w Zamościu, a o dobrą zabawę zadbał Zespół Modem Cover Band. Jakie było wesele? WOW! Niektórzy fruwali pod sam sufit, a i biegania na… rękach nie zabrakło. Od pisania lepszy jestem w fotografowaniu. Zobaczcie więc sami poniżej!
Miłego oglądania! A po obejrzeniu dajcie proszę znać jak się spodobało 🙂






































































































