Paweł to moj ziomeczek z zielonych boisk. Znam go jako szybkiego skrzydłowego. Aktualnie jest dilerem (sprzętu sportowego). Grał fife z Lewym u niego na kanapie. Więc nie wchodząc w szczegóły, lekko naciągając fakty możecie powtarzać legendę, że grałem z Robertem Lewandowskim 😉
Natalia jest również związana ze sportem. Jak zaczęli planować ślub to musiał być jak finał ligi mistrzów! A los tak chciał, ze wybrali właśnie datę finału! Zakochani, uśmiechnięci, wyglądający jak z reklamy… par młodych, a jak się później okazało niezwykle emocjonalni! Ale zacznijmy od początku.
Dzień wesela rozpocząłem od przygotowań w mieszkaniu Pawła. Najbliższa rodzina z “synkiem” Dustinem na czele. Trochę wspominania starych, piłkarskich czasów, oglądanie kolekcji koszulek, prasowanko, latanie po schodach w tę i we w tę. Wszystko w luźnej i przyjaznej atmosferze. A o to żebyśmy mieli wystarczająco dużo czasu zadbał drużba, który się LEKKO spóźnił 😉 Jak już przyszedł to tak szybko ubierał Pana Młodego, że guzik w marynarce tego nie wytrzymał. Następnie przyszedł czas na wizytę w domu rodzinnym Natalii. Trzy pokolenia serdeczności i uśmiechu 🙂 Makijaż babci, historie z panieńskiego, małe problemy przy otwieraniu szampana, selfie dziewczyn z suknią w tle (szacun za kadrowanie!), konsumowanie szampejna, rapsy przy ubieraniu, kilka portretow i przyjechał Paweł. Chwile oczekiwania i przyszedł czas na jeden z najbardziej emocjonalnych first look’ow jakie widziałem (a było ich całkiem sporo). Mówią, że piłkarze to łobuzy, a wiadomo kto kocha najmocniej 🙂 Pawła na widok Natalii w sukni ślubnej rozwaliło całkowicie. Wzrusz totalny. Nie spokojniej było na błogosławieństwie.
Przyszedł czas na najwazniejszy moment tego dnia czyli ceremonie, która odbyła się w Parafii Miłosierdzia Bożego w Ząbkach. Chwile przed wejściem do kościoła troszke pokropiło. Weszli do środka jak huragan, aż powyrywalo niektórym parasolki. Następnie małe kłopoty z rozwijaniem dywanu i później było już wszystko perfekcyjne! Uśmiechy, gesty, spojrzenia, całusy, brawa, emocjonalne życzenia i czas na imprezę!
Ta odbyła się w Hotelu Mansor w Ząbkach, a o zabawę zadbała Grupa Pryzmat. Zaczęło się od tańca w chmurach, a skończyło na wjeździe tortu w 93 minucie meczu Realu z Liverpoolem. Dowodem na to, ze wesele było jak finał, niech będzie to, że po oczepinach zostałem na dogrywkę!
Miłego oglądania! A po obejrzeniu dajcie proszę znać jak wrażenia 🙂











































































































