fbpx
MENU

Z Karoliną i Michałem poznaliśmy się przy podpisaniu umowy. Ona dusza artystyczna, florystka z dużym wyczuciem estetyki. On z tych twardzieli lubiących pokopać zarówno piłeczkę jak i dołki w ziemi. Razem uśmiechnięci, otwarci, zapatrzeni w siebie. Bardzo świadomie wybierali wszystkich weselnych usługodawców. Błyskawicznie złapaliśmy dobre flow i obdarzyli mnie swoim zaufaniem. Jeszcze przed dniem wesela spotkaliśmy się na bardzo wesołej i owocnej sesji narzeczeńskiej.

Dzień wesela rozpocząłem wraz z Bartkiem z Black Studio (polecam gościa! idealnie się rozumiemy, a do tego robi zacne filmy!) od wizyty u Michała. Cała rodzinka z przegościnną Mamusią na czele i niemałą bandą kumpli. Już przed weselem wiedziałem, że będzie się działo. Po chwili spędzonej w tym gronie byłem o tym jeszcze bardziej przekonany. Opowieści zakapiorów, spożywanie gołąbeczków i whisky, wszechobecne żarty i w międzyczasie Michał zrobiony na bóstwo. Kilka portretów w ogrodzie, wizyta u przeuroczej babci i w drogę do Karoliny. Tam bardzo podobna atmosfera. Dom pełen uśmiechniętych ludzi. Bieganie po schodach, wspominanie studenckich czasów, jazda na hulajnodze, zbity kieliszek, szybkie ubieranie i przyjechał rycerz swoim cadillaciem. Na bramie nie mieli łatwo więc się przeciągnęło trochę w czasie. Biedaczek nie mógł się doczekać jej końca z dwóch powodów. Pierwszy oczywisty – z tęsknoty, drugi mniej – z potrzeby fizjologicznej. Szczęście sprzyja dobrym ludziom. Tak było też w tym przypadku. Na budowie obok stał toi toi, który okazał się zbawieniem 🙂 Nie widziałem nigdy bardziej spektakularnego wyjścia z toalety! Zebrał więcej braw i uśmiechów niż w młodości po strzelanych bramkach 🙂 Następnie poszło już z górki. Emocjonalny first look, błogosławieństwo, reklama kwiatków w rękach modela, portrety rodzinne w ogrodzie i pora na ceremonię, która odbyła się w Parafii Świętego Brata Alberta w Zamościu… w którym byłem na ślubie dzień wcześniej 🙂 Znajomy ksiądz miał presję i przeze mnie musiał wygłosić inne kazanie. A, że utalentowany i charyzmatyczny to było ponownie bardzo dobre! Po przysiędze przyszedł czas na wyjście, w sumie to jak się później okazało nawet dwa wyjścia. Przy pierwszym goście zrobili psikusa i czekali przy bocznym wyjściu. A pomiędzy pierwszym i drugim tym razem Karolina zrobiła sobie sikundę przerwy 🙂 Wystrzały, zdjęcie grupowe, emocjonalne życzenia i w drogę na imprezę. Ta odbyła się w Hotelu Antoni w Tomaszowie Lubelskim. Z taką ekipą musiało być dobrze! NA IMPREZIE BYŁ OGIEEEEŃ! Momentami czułem się jak na najlepszej studniówce!

Więcej zobaczycie poniżej. Miłego oglądania 🙂

KOMENTARZE
CLOSE