Wesele po wielokroć wyjątkowe. Przede wszystkim ze względu na parę młodą. Przed weselem kontakt z Olgą miałem wyłącznie zdalny. Ale już po pierwszych kilku zdaniach wiedziałem, że to będzie świetne wesele. Jest architektem z wysokim poczuciem estetyki, a do tego zwariowana i ciągle uśmiechnięta. Łukasz to właściciel solińskiej restauracji. Razem tworzą wyjątkową parę i szukali wyjątkowego miejsca. Na szczęście ja takie znałem i nie musiałem długo namawiać. Ale od początku. Dzień wesela rozpocząłem od... podróży w deszczu. Przygotowania odbywały się w klimatycznym domku, który nawiązywał do miejsca wesela. Na starcie przywitał mnie mega szeroki i zaraźliwy uśmiech Olgi (który nie zniknął do końca). Wypiliśmy herbatkę, pożartowaliśmy i zjechali się najbliżsi. Równie uśmiechnięci i zwariowani jak główna bohaterka tego wpisu. Prym wiódł Przemo (zbieżność imion przypadkowa), który był zarówno starostą jak i wodzirejem (i babcią klozetową). Mega pozytywna atmosfera, mnóstwo śmiechów, żartów, utknięta na palcu obrączka, bociany i niemały chaos (lubię!). Następnie krótkie ubieranie pana młodego z publicznością (w pokoju bez drzwi), portret i czas na ubieranie Olgi. Nie tylko w suknie ale i trampki oraz katanę! Wszystko poszło szybko, naturalnie i oczywiście z wszechobecnym uśmiechem. Krótki first look (podwójny) i w drogę na ślub, który odbył się w miejscu wesela - Stodoła przy lesie w Harasiukach. Temu miejscu poświęcę kilka słów. Współtworzy je małżeństwo fotografów - Marzenka i Michał. Otwarci, gościnni, uśmiechnięci, mega serdeczni i to wszystko czuć po przekroczeniu progu stodoły! Widzieliśmy się raz, a mam wrażenie, że znamy się od zawsze. Niemal równo rok temu miałem okazję fotografować tu pierwszą imprezę. Ślub przyjaciółki właścicieli. Byłem zakochany atmosferą jaka tam panuje i nie mogłem się doczekać powrotu (wciąż mi mało i mam nadzieję, że wrócę jak najszybciej!). Od tego momentu zmieniło się sporo ale klimat pozostał ten sam. Dlatego mordka cieszyła mi się niemal non stop. Wróćmy do ceremonii, która oczywiście musiała być... wyjątkowa! Ślub humanistyczny, który idealnie poprowadził Jacek (Ślub humanistyczny), który przyjechał specjalnie z odległego Wrocławia. Były przemówienia, oklaski, uśmiechy, piękna muzyka za sprawą Con Amore - Oprawa Muzyczna Uroczystości, a łez (również moich) jeszcze więcej niż deszczu tego dnia (a padało non stop!). A na koniec jeszcze wystrzały (na dwa razy:p). Emocjonalne życzenia, obiadek i czas na pierwszy taniec, który rozpoczął niekończące się densy. Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że nie liczy się ilość, a jakość gości. Działo się! Wszyscy mega wyluzowani, roztańczeni do tego stopnia, że spadały obrączki z palców. Pomimo niesprzyjającej pogody to było jedno z najlepszych wesel na których byłem (a na kilku byłem ;p)! Spędziłem mega fajny dzień z mega ludźmi w świetnym miejscu. Efekty możecie obejrzeć poniżej. Miłego oglądania! Dajcie koniecznie znać jak wrażenia :) Dzięki za wszystko!


7 października 2021 / BLOG
Olga i Łukasz| Wesele w Stodole | Stodoła przy lesie Harasiuki
Wesele w stodole. Niezwykła historia niezwykłych ludzi. A to wszystko w wyjątkowym miejscu. Zapraszam do obejrzenia reportażu ślubnego z wesela w stodole!
KOMENTARZE



















































































































