fbpx
MENU
Głowni bohaterowie tego wpisu to miłośnicy górskich wycieczek. Tam się poznali, tam też regularnie podróżują. Nawiązując do tej tematyki w dniu swojego wesela wspięli się na wyżyny zajebistości! 
Są ziomeczkami fotografa od którego warsztatów zaczęła się moja fotograficzna przemiana, którą do dzisiaj możecie obserwować. Jak mnie polecił to już na wstępie było milusio i połechtało moje fotograficzne ego :) Karolę i Gerarda poznałem przy podpisaniu umowy. Następnie naszą znajomość utrwaliliśmy na sesji narzeczeńskiej (do obejrzenia tutaj). Wpatrzeni w siebie, uśmiechnięci, zakochani, a do tego swobodnie czujący się przed obiektywem. Po sesji wiedziałem, że wesele będzie zacne! Ale od początku…
 
 Dzień wesela rozpocząłem od wizyty u Barbera Zamojski Zbir. Gdzie dwa zbiry traktowały brzytwami kolejnych dwóch zbirów. Mega fajna atmosferka, rozmowy o fryzurach, kawalerskim (nic nie powiem!) i takie tam męskie gadki. Po chwili musiałem pędzić do kosmetyczki Just Blush gdzie czekała już na mnie Karola ze swoją przyjaciółką. Trochę pobłądziłem ale finalnie dotarłem na czas. Trochę żartów, rozmów o tym jak to facetom jest w życiu łatwiej i Karola w mig zrobiona na bóstwo. Jeszcze tylko przemeblowanie całego salonu na zdjęcie z psikadełkiem i czas na przygotowania Gerarda w Hotelu Artis. Tam przywitała mnie najbliższa rodzina Pana Młodego. Najpierw problem z kartami, następnie podziwianie szytego na miarę garnituru, rodzinne pogawędki, krótkie ubieranie, kilka portretów i w drogę do Karoli gdzie poznałem niezwykle uśmiechniętą rodzinkę. Po chwili wpadła banda koleżanek i miałem gotowe pole do popisu. Mnóstwo (!) żartów, kosztowania (już nie tak mnóstwo:)) trunków, szukania kolczyków w dywanie, krótkie ubieranie, portrety i przyjechał Gerard. Wydawało się, że na bramie nie będzie miał łatwo z wygadanymi przyjaciółkami Karoli. Ale z prezentami trafił w dziesiątkę i przekupił je bardzo szybko. Jeszcze tylko popis śpiewu i czas na jeden z najbardziej emocjonalnych first looków jakie widziałem. Mega! Łzy lały się strumieniami. Emocji było równie dużo na błogosławieństwie. Kilka zdjęć rodzinnych w ogrodzie i czas na ceremonię, która odbyła się w Parafii Świętego Alberta w Zamościu.
 Spory, przestronny kościół, ciekawe ostre światło, kilkoro ruchliwych dzieciaków, świetne kazanie znajomego księdza z którym jeszcze niedawno spotykaliśmy się na zielonym boisku. Brzmi jak przepis na całkiem udane zdjęcia :) Jeszcze tylko emocjonalna przysięga, wystrzały i czas na życzenia, których momentem kulminacyjnym były te od babci po których Karola zrównała się ilością wylanych łez ze swoim wybrankiem na first looku.
 Przyszedł czas na imprezę, która odbyła się w Hotelu Artis. O dobrą zabawę zadbał Zespół Texas (szacuneczek! świetna robota!). Połączenie mega wyluzowanych gości, świetnego zespołu i głównych bohaterów tego dnia musiało zwiastować mega wesele! Są na to dowody! Pan Młody przebił głową sufit natomiast Panna Młoda rozwaliła sukienkę. Zabawa była na tyle dobra, że Karola przypomniała sobie o zimnych ogniach dopiero po godzinie 3 jak już byłem w domu. Na szczęście trochę dłużej został mój asystent Maciej (:P), który uratował sytuację. Dzięki! Więcej zobaczycie sami poniżej :)
 

 Miłego oglądania:) Dajcie koniecznie znać jak wrażenia!
 

 PS. Ostatnie zdjęcie autorstwa Macieja Repeckiego :)
KOMENTARZE
CLOSE