Na potrzeby naszych głównych bohaterów trzeba stuningować powiedzenie do 3 razy sztuka. W ich przypadku sztuka stała się za 4 razem. Dla mnie mega szczęśliwie. Dlatego, że trafili do mnie dopiero za 4 razem (dzięki Daniel!), czyli u mnie udało się za pierwszym razem :) Moim pierwszym kontaktem z Dianą była rozmowa telefoniczna. Dosłownie po chwili wiedziałem, że nadajemy na tych samych falach. Jak się później okazało nie myliłem się :) Ale po kolei... Ten równie piękny jak upalny dzień rozpocząłem od wizyty w Hotelu Gniecki w Hrubieszowie. Zwiedziłem wszystkie zakamarki hotelu, aż okazało się, że Krzysiek czeka na mnie w domku obok. Rozmowa z bardzo serdeczną rodzinką z Tatem Pana Młodego na czele, szukanie muszki, poszetki, układanie włosów, krótkie ubieranie, kilka portretów i w drogę do Werbkowic. Tam przywitał mnie uśmiech Diany i całej mega pozytywnej rodzinki. Chłodziliśmy się w klimatyzowanym pokoju (dzięki Krzysiek, że o nas zadbałeś!:)) i żartowaliśmy od początku jak starzy kumple. Był też magiczny kamper, który zamieniał facetów w stare czarownice (na mnie na szczęście już to nie działało. może dlatego, że już tak wyglądam?:)). Ubieranko, szampanik (oczywiście 0%!), kilka portetów i przybył Krzysiek. Nie wystraszył się czarownic. Ba! Nawet ucałował każdą! Następna w kolejce po całusy była Diana. Po powitaniu przyszedł czas na błogosławieństwo i łzy wzruszenia. Kilka pamiątkowych zdjęć w ogrodzie i ruszyliśmy do parafii św. Michała Archanioła w Werbkowicach Pomimo zakazu przemieszczania się w trakcie połowy mszy udało się złapać z ukrycia kilka fajnych klateczek. Łzy napłynęły do oczu, obrączki wylądowały na palcach i wszystkim gościom dłonie same złożyły się do braw. Wyjście z kościoła było wystrzałowe! Życzenia, przytulaski, ciumaski i pora na imprezę! Ta odbyła się w Hotelu Gniecki w Hrubieszowie gdzie czekał już na wszystkich Hubert Dj Axel (szczerze polecam! robi mega robotę). A tam już był OGIEEEEŃ! Uśmiechy od ucha do ucha (tak szeroko, że widziałem chyba u wszystkich dzyndzelki na podniebieniu), łzy wzruszenia, skoki (i rzuty) pod sufit, stanie na rękach, szpagaty, jazda na kolanach, granie w klasy. A przy stołach wszyscy mega serdeczni i uśmiechnięci. Był też wątek pewnego znanego piłkarza i jego koszulki. Wisienką na (przy) torcie było podziękowanie dla rodziców. Nasi bohaterowie jako prezent przygotowali informację dla rodziców, że zostaną dziadkami! Gratuluje jeszcze raz! :) Poznałem wiele świetnych Mordeczek, odbyłem dużo ciekawych rozmów, a przy okazji powstało kilka ciekawych zdjęć. Więc zapraszam do oglądania!


30 lipca 2021 / BLOG
Diana i Krzysiek | Reportaż Ślubny | Hotel Gniecki Hrubieszów
Na potrzeby naszych głównych bohaterów trzeba stuningować powiedzenie do 3 razy sztuka. W ich przypadku sztuka stała się za 4 razem. Dla mnie mega szczęśliwie. Dlatego, że trafili do mnie dopiero za ...
KOMENTARZE








































































































