fbpx
MENU

Może zacznę od początku czyli od pierwszego maila. Po przeczytaniu wiedziałem, że mam do czynienia z wyjątkową parą. Po latach doświadczeń to po prostu czuć. Bardzo świadomie wybierali usługodawców ślubnych, a fotografie były dla nich bardzo ważne. Kozak para!

Iza i Łukasz za momencik będą lekarzami. Nie pytałem o specjalizacje ale mam swoją teorię. Najprawdopodobniej są połączeniem transplantologa, specjalisty chorób zakaźnych i kardiologa. Są dawcami uśmiechu i zarażają nim wszystkich dookoła. Dodatkowo zabójczo w sobie zakochani, a przecież podobno kocha się serduchem!

Los tak chciał, że to właśnie z nimi miałem przyjemność rozpocząć nowy sezon ślubny. Jak mawia klasyk, rozpocząłem go z mocnym p… przytupem 🙂

Dzień wesela zacząłem od przygotowań Pana Młodego, które odbyły się w domu przy zalewie w Rudzie Różanieckiej w towarzystwie Kozaków. Najbliżsi kumple Łukasza z Tatą na czele. Były wspólne posiłki, piwko, grupowe wiązanie muszek i zakładanie podwiązki (nie dopytujcie, nic więcej nie powiem!). A to wszystko w mega przyjaznej atmosferze i w cudnych okolicznościach natury. Szybki portrecik i w drogę do Izy…

Tam przywitał mnie szeeeeeeroki uśmiech Panny Młodej i wszystkich domowników. Okazało się, że Mamusia Izy chodziła z moimi rodzicami do szkoły, a nauki pobierała od mojej Babci i Dziadzia, który w genach przekazał mi fotograficzną pasję. Świat mały! O piękne buźki zadbała Adriana Miazga Make Up Room. Następnie przyszedł czas na wspólne ubieranko w towarzystwie łez braciszka, trochę portretów i przyjechał Łukasz. Na bramie nie miał łatwo ale jak wleciał bocian (nie ten powszechny na polskich weselach 40% po którym się lata, a ten prawdziwy latający) to już nie było wyjścia! Sam nie wiem czy na first looku i błogosławieństwie poszło więcej łez czy wody święconej. Jeszcze tylko krótkie mizianko w ogrodzie i w drogę na ceremonię.

Ta odbyła się w Parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Starym Dzikowie.

Rozpoczęło się od przytulasków i symbolicznego „przekazania” malutkiej córeczki w ramiona przyszłego zięcia. A później emocje wcale nie opadały. Tylu uśmiechów nie ma nawet w disneylandzie! A skończyło się na wystrzałowym wyjściu, na imprezę.

Ta odbyła się w Dębowym Dworze w Rudzie Różanieckiej. Byłem wielokrotnie i lubię tam wracać. Zresztą dzięki temu Iza i Łukasz trafili w internetach na moje zdjęcia. O dobrą zabawę zadbał Zespół Deluxe Alive. A jak mogło wyjść z połączenia świetnej Pary Młodej, ekspresyjnych gości i dobrej bandy z instrumentami? KOZACKO!!! 

Nie przedłużając, zapraszam Was do mojej interpretacji tego wyjątkowego dnia.

Miłego oglądania:)

PS Będzie mi miło jak po obejrzeniu podzielisz się z nami swoimi wrażeniami 🙂

KOMENTARZE
CLOSE